Who is Tahir? / Kim jest Tahir?

P1010341

Some time ago, I promised to you a story of Tahir. Today comes its first part. As things develop, I will keep on writing more about him and his case in the future. This entry is a copy of the letter that I sent to the Chancery of the Office of the Prime Minister of the Republic of Poland.

“Dear Sir/Madam:

I am writing to you asking you for a grand favour. Although I am aware that the case that I am going to introduce to you is very difficult, if not impossible to solve, I have decided to present it to you hoping that my message will prompt a kind reaction that will allow for a happy finalisation of the struggle. 

For last 12 months, I have lived in Bangkok, where I work for one of the international organisations that deal with humanitarian aid. Before arriving to this city, for many years I had worked in various parts of Africa, but also Afghanistan, Pakistan or Myanmar, where I tried serving the needs of victims of natural catastrophes, wars and conflicts. 

As soon as I arrived to Thailand, by pure coincident, I met Mr. Tahir Rana - a young Pakistani, currently living in Bangkok. Tahir is a member of the religious group called Ahmadyyia, whose members in Pakistan are a subject of severe persecution based on their traditions and faith. 

I got to know Tahir on the street: begging, hungry, and physically exhausted. Our first meeting ended up with my invitation for lunch and with a conversation… Quite extraordinarily, our first meeting turned into an invitation for yet another meal, then another one, and another one… Today, my friendship with Tahir already is one year old. During this time, I have learnt a great deal about his inhumane suffering in Pakistan and here Thailand. It is also during this time, during which, together with my family, we decided that we would like to help Tahir beyond just feeding him. 

As this is written, Tahir awaits for having his asylum application processed by UNHCR in Thailand. Although a very fact that he is registered with UNHCR is quite positive, there are little chances that there will be a positive resolution of his situation any time soon. The issue is that as the immigration crisis in the EU intensifies, people who need a real international protection in, for example, Asia do not stand a chance for a quick relocation to third countries. According to the latest information from UNHCR, Tahir is likely to wait for additional 5 - 6 years before any progress is made. 

While waiting in Thailand for any resolution is not problematic in itself, the issue is that Thailand is not a signatory of Geneva Convention (parts relating to refugee treatment), and therefore it treats people as Tahir as illegal migrants - even if they can produce valid UNHCR registrations. These legal provisions result in lack of refugees’ protection mechanisms. The migrants are subjected to inhumane treatment from local authorities, and in order to survive need to engage in various risky practices and behaviours (falling prey of slavery work, sale of human organs, prostitutions, etc.). Given that UNHCR has no means to help its beneficiaries, it is easy to comprehend that this situation translates into thousands of human tragedies similar to those that Tahir needs to go through. For more descriptive introduction of Tahir’s situation, please refer to the attached documents.

As I have already written, I would very much like to help Tahir to become independent so that he could start having a productive and fulfilled life. I do not hide that the easiest solution, from my perspective, would be relocating Tahir to Poland. There, I and my family would try to help him adapt and integrate to the life in the country, to help him in finding a job and find his place in the society. 

In order to facilitate Tahir’s journey to Poland, on 9th October we applied for an entry visa to the country. The application was submitted to the Consulate of the Republic of Poland in Bangkok. The idea was that Tahir would travel to Warsaw and ask for an asylum, or adequate protection there. We were able to meet all of Tahir’s costs relating to his trip and stay in the country (many people offered to extent their financial and logistical help) and I was ready to commit that I would meet all costs relating to his deportation from Poland, in case his application for the protection is unsuccessful. Unfortunately and to our big disappointment his application for an entry visa was not allowed to be submitted. The official in the Consulate argued that he was unable to deal with his application, given that Tahir is an illegal alien in Thailand, thus eligible to ask for a visa to Poland in Bangkok. 

After the unsuccessful attempt in the Consulate of Poland, together with some of my Australian friends, we decided to investigate an option of relocating Tahir to Australia. As this is written, we are in the middle of preparing his application for an Australian humanitarian visa. Despite a fact that we will do all in our power to prepare some good quality arguments, we are aware that his chances of success are slim. 

Despite our lack of success and constant disappointments, I do believe that we will be able to find a solution to his dramatic situation, even in the time, when there is so much of apprehension deriving from fears of refugees. Tahir is a young, genuine and hard working person, who happens to be in the seemingly hopeless situation; a person who is rejected and hated because of his religion and his background back at home (in Pakistan), and a person who has no opportunities to support himself and lead a normal life here in Thailand. 

I am fully aware that helping Tahir is not going to ‘save the world’, and I know that there are thousands of people that have similar (and worse) problems. It is all true. However, it is also true that for whatever reason, I got to know Tahir, and that I got challenged to face his suffering. It did happen and I am now unable to look away…

This is precisely why, I decided to write to you, and ask you kindly for your support in front of relevant authorities, so that it becomes possible to start the procedure of granting Tahir the protection in Poland. As I mentioned, together with my family and with my friends we are ready to commit assisting Tahir while in Poland, so that there is no need for use of public funds on his case. It is therefore that I beg you for help, beg you for assistance, as this young life needs support so that it can survive. 

I am finishing this long message by underlying that I am ready to provide with any additional information that you may need. In the attachment, I am including numerous information on Tahir himself, but also about the situation of the Ahmadyyia in Pakistan, and indeed the situation of refugees in Thailand. 

I would like to thank you in advance for any help and assistance that you are ready to provide. 

Kindest regards, 
Roman Majcher"

***

Jakiś czas temu obiecałem Wam historię Tahira. Dzisjaj jej pierwsza odsłona. W miarę możliwości będę co jakiś czas pisał o tym, co się dzieje u Tahira. Wpis jest kopią listu, jaki niedawno wysłałem do Kancelarii Premiera Rady Ministrów RP.

"Szanowni Państwo,  

Piszę do Państwa z ogromną prośbą o pomoc. Pisząc, zdaję sobie doskonale sprawę, że moja prośba jest na tyle trudna, że prawie beznadziejna. Mimo wszystko, zdecydowałem się do Państwa napisać, mając nadzieję, że moja wiadomość spowoduje ludzką życzliwość, która spowoduje reakcję wiodącą do szczęśliwego zakończenia sprawy.  

Od ponad roku mieszkam w Bangkoku, gdzie pracuję dla jednej z międzynarodowych organizacji, która zajmuje się pomocą humanitarną. Przed przyjazdem do Bangkoku, przez wiele lat pracowałem w wielu zakątkach Afryki, czy też Afganistanu, Pakistanu czy też Birmy, gdzie służyłem ofiarom katastrof naturalnych, wojen i konfliktów. 

Tuż po moim przyjeździe do Tajlandii, zupełnie przypadkowo spotkałem Pana Tahira Ranę – młodego Pakistańczyka, mieszkającego obecnie w Bangkoku. Tahir należy do grupy religijnej Ahmadyyia, której członkowie w Pakistanie są poddawani szczególnym okrucieństwom ze względu na swoje tradycje i wierzenia. 

Tahira spotkałem tu na ulicy żebrzącego, głodnego, wręcz wycieńczonego fizycznie. Nasze pierwsze spotkanie zakończyło się wspólnym obiadem i rozmową… Zupełnie niespodziewanie, pierwsze spotkanie przerodziło się w zaproszenie na następny posiłek i potem na kolejny i kolejny… Dziś znajomość z Tahirem trwa już ponad rok. Rok podczas którego nauczyłem się o jego nieludzkich cierpieniach w Pakistanie, oraz tu w Tajlandii; rok podczas, wraz ze swoją rodziną i znajomymi zdecydowaliśmy iż chcielibyśmy pomóc Tahirowi poza zapewnienie posiłków. 

Obecnie Tahir czeka na rozpatrzenie swojego wniosku o protekcję w UNHCR w Tajlandii. Sam fakt, że jest zarejestrowany w UNHCR co prawda jest pozytywny, ale tak naprawdę nie rokuje na szybkie rozwiązanie swojej sprawy. Problem polega na tym, że kryzys imigracyjny w UE spowodował, że ludzie którzy naprawdę potrzebują pomocy i protekcji międzynarodowej a znajdują się np. w Azji, nie mają szans na szybkie objęcie systemem relokacji do krajów trzecich. Ostatnie wieści z UNHCR mówią, że Tahir prawdopodobnie będzie musiał czekać na rozwiązanie swojej sprawy prze co najmniej następne 5 – 6 lat. 

Czekanie w Tajlandii nie jest problemem samym w sobie. Polega on na tym, że Tajlandia nie jest sygnatariuszem Konwencji Genewskiej ds. Uchodźców i dlatego osoby takie jak Tahir są tu traktowane jako nielegalni imigranci – nawet ze swoimi świadectwami rejestracji w UNHCR. Takie uwarunkowania prawne sprawiają, że osoby poddawane są tu nieludzkiemu traktowaniu ze strony lokalnych władz, muszą poddawać się ryzykownym zachowaniom by przeżyć (niewolnicza praca, sprzedawanie narządów takich jak nerki, prostytucja itp.). Dodając do tego fakt, że UNHCR nie mają żadnych środków by pomóc swoim podopiecznym, przekłada się to na tysiące tragedii ludzkich podobnych to tych przez które przechodzi Tahir. Więcej o sytuacji Tahira możecie Państwo przeczytać w załącznikach.

Tak jak pisałem, bardzo chciałbym pomóc Tahirowi ’stanąć na nogi’, tak by mógł zacząć normalne, produktywne życie. Nie ukrywam, że najłatwiejszym rozwiązaniem z mojego punktu widzenie byłaby możliwość przesiedlenia Tahira do Polski. Tam mógłbym (wraz z rodziną) pomóc mu zaadoptować się do życia w Polsce, w znalezieniu pracy i integracji w społeczeństwie. 

By umożliwić podróż do Polski, 9 października złożyliśmy podanie do Konsulatu RP w Bangkoku o wydanie wizy wjazdowej do Polski. Pomysł polegał na tym, by Tahir mógł wyjechać do Warszawy i tam ubiegać się o przyznanie statutu azylanta (lub ochrony). Byliśmy w stanie zagwarantować Tahirowi wszystkie koszty związane z jego pobytem (kilka osób zobowiązało się do finansowej i logistycznej pomocy Tahirowi) i zobowiązać się do pokrycia kosztów wydalenia z kraju, jeśli jego podanie o azyl nie zostanie oszacowane jako zasadne. Niestety, ku naszemu ogromnemu rozczarowaniu, podanie o wizę nie zostało nawet przyjęte do dalszego rozpatrzenia (Konsul argumentował, że fakt iż Tahir jest nielegalnie w Tajlandii uniemożliwia wydanie wizy). 

Po niepowodzeniu w Konsulacie RP, razem ze swoimi znajomymi z Australii zaczęliśmy próbę przesiedlenia Tahira do Australii. Właśnie przygotowujemy podanie o wydanie odpowiedniej wizy. Pomimo tego, że zrobimy wszystko co jest w naszej mocy, by dobrze przygotować jego podanie, to szanse na wydanie wizy są nikłe. 

Mimo niepowodzeń i wielkiemu rozczarowaniu, wierzę, że uda nam się znaleźć rozwiązanie jego dramatu, nawet w czasie, gdy tak dużo rozmawia się o zagrożeniach płynących z pomagania uchodźcom. Tahir jest młodą, solidną i bardzo ciężko pracującą osobą, która znalazła się w beznadziejnej sytuacji: gdzie jest nienawidzony za swoją religię i pochodzenie u siebie w domu i gdzie nie ma żadnych możliwości na zapewnienie sobie normalnego bytu tu gdzie jest – w Tajlandii. 

Zdaję sobie doskonale sprawy, że pomagając Tahirowi, można mi/nam zarzucić, że przez to nie ‘zbawimy świata’, że osób takich jak on są tysiące. To prawda. Prawdą jest jednak i to, że los w jakiś sposób zażądał ode mnie i od moich znajomych empatii właśnie dla niego. Z jakiegokolwiek powodu właśnie tak się stało…

Dlatego postanowiłem napisać do Państwa i za Państwa pośrednictwem gorąco prosić o wstawiennictwo wśród odpowiednich urzędów, które umożliwiłyby udzielenie Tahirowi ochrony w Polsce. Jak wspomniałem, razem z rodziną i znajomymi zapewnimy Tahirowi pomoc, bez uszczerbku dla finansów publicznych RP. Błagam Państwa o pomoc, by móc dalej pomóc temu młodemu życiu, które dziś potrzebuje wsparcia, by przeżyć. 

Kończąc, oczywiście chciałbym podkreślić, że jestem gotowy na dostarczenie jakichkolwiek dodatkowych informacji. W załącznikach przesyłam Państwu szereg dokumentów opisujących sytuację Tahira, sytuację Ahmadyyia w Pakistanie, czy też sytuację uchodźców w Tajlandii. 

 Z góry chciałbym Państwu podziękować za jakąkolwiek pomoc i wskazówki. 

Łączę wyrazy szacunku, 
Roman Majcher"

Roman’s Pages ® 2001 - 2017