Blog

Travels / Pordóże

travel-around-the-world

🇬🇧
Tomorrow is a last day in the office, and then… holidays start! Very happy and excited! I will first be in Dubai for some days, then off to Lisbon, then Brussels, and finally back to Thailand, where I am going to visit some of the islands of the south. Three weeks of holidays should allow me to recharge the batteries! Clearly the main highlight is that when in Lisbon, I will be becoming an official resident of Portugal! :)

🇵🇱
Jutro ostatni dzień w pracy, a potem… zaczynają się wakacje! Bardzo się cieszę! Najpierw na kilka dni zatrzymam się w Dubaju, potem Lizbona i Bruksela i powród do Tajlandii, gdzie również zamierzam odwiedzić jedną z tropikalnych wysp na południu kraju. Trzy tygodnie urlopu powinny pozwolić na naładowanie baterii! Oczywiście głównym punktem wyjazdu będzie Lizbona. Podczas pobytu w Portugalii, mam nadzieję oficjalnie stać się rezydentem Portugalii! :)

DELE

dele

🇬🇧
I feel frustrated and disappointed. Three months have passed since I took my B1 Spanish exam, and DELE has not managed to deliver the results of the exams. This is definitely the worst exam centre I have dealt with in my life. Shame on DELE for being so disorganised.

🇵🇱
Naprawdę czuję się sfrustrowany i zawiedziony. Już minęły 3 miesiące od czasu kiedy miałem swoje egzaminy z języka hiszańskiego (pozim B1), a wyniki testów jeszcze nie są gotowe. To zdecydowanie najgorsza instucja egzaminacyjna z których usług miałem okazję korzystać. DELE powinna się wstydzić za słabą organizację pracy.

February plans / Plany na luty

P1010076

🇬🇧
I am packed and ready to go to the airport. After a week in Myanmar’s capital Yangon, I am travelling back to Bangkok. 

It will be a very busy February. Trying to finalise lots of work on humanitarian funding in South East Asia and also trying to work out some strategies on publicising the case of Tahir in Australian media. Then, at the end of February off to Portugal to finalise all the administrative work for becoming a Portuguese resident!

🇵🇱
Już spakowany i gotowy do wyjazdu na lotnisko. Po tygodniowym pobycie w Jangunie, stolicy Mjanmy, wracam do Bangkoku.

Koniec lutego zapowiada się dość pracowicie. Będę musiał sfinalizować pracę na alokacją funduszy humanitarnych w Azji Południowo-Wschodniej, jak i również obmyśleć strategie dotyczącą tego, jak nagłośnić sprawę Tahira w mediach australijskich. Wreszcie pod koniec miesiąca jadę do Portugalii, by sfinalizować sprawy administracyjne dotyczące swojej rezydentury w tym kraju!

Tahir’s application in Australia / Podanie Tahira już w Australii

No human is illegal


🇬🇧
We finally managed to officially submit Tahir’s application for an off-shore humanitarian visa for Australia. We expect that we will hear from the Government of Australia (on his application) in 6 months. Keep your fingers crossed! More on Tahir can be read at this link.

🇵🇱
Udało nam się wreszcie oficjalnie wysłać podanie Tahira o przyznanie australijskiej wizy humanitarnej. Mamy nadzieję uzyskać wstępną odpowiedź z Rządu Australii w przeciągu 6 miesięcy. Trzymajcie kciuki! Więcej informacji o Tahirze możecie przeczytać pod tym linkiem.

What is wrong with us all? / Co się z nami dzieje?

The end of January has been busy. After having visited Mongolia, I went down to Phuket in southern part of Thailand to visit centres for the detailed people of Rohingya who flee Myanmar from the religious persecution. 

Detention centres are always depressing, especially when one realises that more often than not, their inmates’ only crime is an attempt of running for their own lives. What I saw in southern Thailand saddened me to the point that made me feel disgusted of being a human being. Hundreds of men, women and children detained and left in a legal limbo. Unable to go back home, unable to live normally and without any prospects of finding a solution for their lives in a foreseeable future. All what they have is the cells of their detention centres, and fear that these centres may remain their homes for years to come… Sadly, the more people try fleeing desperation from their homelands, the less we are able to show compassion and empathy, and less we are to make an effort to finding solutions that would work for all of us. 

When I see this unspeakable suffering on one side, and growing nationalism and protectionism from those of us who are luckier and wealthier on the other, I feel that we are destined for a well deserved human catastrophe that will affect all of us. I feel that the differences between haves and non-haves are so great that are impossible to bridge anymore. We are destined to fail, and perhaps this is the only sensible solution that is left to us?

***

Koniec stycznia był pełen podróży. Po odwiedzinach w Mongolii, pojechałem na południe Tajlandii, do miasta Phuket, gdzie odwiedzałem ośrodki dla przetrzymywanych obcokrajowców. Większość mieszkańców tych centrów to przedstawiciele ludu Rohingya, którzy przybyli tu z sąsiedniej Mjanmy (Birmy), skąd uciekają przed prześladowaniami religijnymi. 

Odwiedziny w ośrodkach dla obcokrajowców prawie zawsze przyprawiają mnie o mdłości i depresję. Jak może być inaczej widząc więzionych ludzi, których jedyną winą jest ucieczka przed śmiercią od swoich oprawców. Śmiało mogę powiedzieć, że to co zobaczyłem w południowej części Tajlandii wstrząsnęło mnie jako człowieka. Setki mężczyzn, kobiet i dzieci którzy nie mogą wrócić do domu, nie mogą rozpocząć normalnego życia i bez jakiejkolwiek nadzieji na zmiany w najbliższej przyszłości. Jedyne co te osoby posiadają to swoje więzienne cele, oraz strach, że ośrodki pozostaną ich domami na długie, długie lata… Niestety, wygląda na to, że czym więcej ludzi ucieka przed swoimi oprawcami w rodzinnych stronach, tym mniej znajdują oni życzliwości i chęci pomocy od tych z nas, którym powodzi się trochę lepiej. 

Kiedy z jednej strony widzę to niewypowiedziane cierpienie, a z drugiej rosnące nacjonalizmy i protekcjonizm od tych z nas który bronią naszego bogactwa, to czuję, że nasz świat podąża do katastrofy humanizmu. Obawiam się, że wszystko zaszło już tak daleko, że nie będzie możliwe znalezienia rozwiązania, które pozwoliłoby zniwelować różnice pomiędzy tymi co mają a tymi co nie mają nic. A może jednymy rozsądnym wyjściem jest całkowita porażka i upadek ludzkości?

Roman’s Pages ® 2001 - 2017