20 K in Warsaw / 20 K w Warszawie

parada-2012

Presidential elections in Poland prompted lots of emotions… From my perspective, what was really depressing was a fact that the pre-election campaign gave opportunities a surge of xenophobia and hatred towards all kind of minorities that live in Poland. Although I was not surprised, I was astounded by lack of empathy to problems of so many of people living in Poland. On one side, everyone seemed to worry about poverty and social injustice, but only as long as it concerned white Poles… the moment that we start referring to problems of refugees, foreigners, non-Christians, LGBT, Roma communities… the compassion quickly vanishes... As a society, in Poland, we fear minorities… All these debates on ‘Poland’s values’ made me feel sad, as I could not agree with so many things that I read about and listened to. Clearly, I need to accept that democracy is all about the majority’s views, and as such I humbly respect that many people in my country tend to favour conservative values, but this does not mean that I agree with it - hence my very mixed feelings… happy to see people being able to express what they say freely, but sad to know that we still dislike difference.

Somehow, there was a ray of hope in Warsaw yesterday. The Warsaw’s Equity Parade attracted 20,000 participants! It was the largest one ever organised in Poland. In addition, the novelty was that there was no counter-parades arranged by the nationalistic movements (well, these may come later though). Except for the rights for LGBT and disabled community (traditional themes of Warsaw’s parades) this year’s happening heavily focused on rights of refugees and migrants in Poland. I really, really liked it and was happy to see that many politicians, actors, companies and civic society organisations openly supported the event. Most importantly, as mentioned, 20,000 people came! There is some hope after all ;)

***

Wybory prezydenckie w Polsce wywołały mnóstwo emocji… Z mojego punktu widzenia, to co najbardziej mnie zmartwiło, to fakt że przedwyborcza kampania dała upust przerażającej ksenofobii i nienawiści do wszelakich mniejszości w Polsce. Pomimo tego, że nie bardzo byłem zdziwiony tym co słyszałem, to jednak skala braku empatii do problemów mniejszości przygnębiła mnie. Z jednej strony potrafimy dyskutować o biedzie, niesprawiedliwości społecznej, ale do momentu kiedy dotyczy ona białych Polaków… kiedy zaś zaczynamy mówić o uciekinierach, obcokrajowcach, społecznściach nie-chrześcijańskich, LGBT czy też romskich, to całe współczucie szybko wyparowywuje. Jako społeczeństwo, w Polsce, wciąż boimy się inności… Te wszystkie debaty nad ‘polskimi wartościami’ sprawiają mi smutek, gdyż zupełnie nie zgadzam się z retoryką którą słyszę, lub o której czytam. Oczywiście, muszę taki stan rzeczy zaakceptować. Demokracja promuje poglądy większości i czy mi się to podoba czy nie, tak po prostu jest. Przyjmuję więc do wiadomości, że społeczństwo w Polsce wyznaje wartości konserwatywne, ale sam się z tym całkowicie nie zgadzam - stąd właśnie moje mieszane uczucia… cieszę się, że ludzie mogą otwarcie manifestować swoje poglądy, ale nie godzę się, że wciąż tak bardzo nie lubimy różnorodności.

Wczoraj jednak zabłysł promyk nadzieji w Warszawie. Warszawska Parada Równości, zebrała rekordową liczbę uczestników (20,000 ludzi)! Nigdy w Polsce, podobne imprezy nie zgromadziły aż tylu ludzi. Co ciekawe, parada odbyła się bez burd ze strony nacjonalistów (chociaż spodziewam się na jakąś spektakularną akcję już wkrótce) i bez specjalnie dużych protestów. Oprócz poparcia dla praw LGBT i osób niepełnosprawnych (tradycyjnie warszawskie parady koncentrują się na tych grupach społecznych), tegoroczna impreza również koncentrowała się na problemach uchodźców i obcokrajowców w Polsce. Bardzo mnie to cieszy, tymbardziej, że imprezę poprało dość dużo polityków, aktorów, firm, organizacji społecznych, a co najważniejsze normalnych obywateli (jak wspomniałem, przyszło 20,000 osób). Może więc jeszcze jest trochę nadzieji :)


Roman’s Pages ® 2001 - 2018